wtorek, 7 grudnia 2010

z okazji Mikolaja....

no tak,nie jest to Mikołaj a raczej Santa Klaus...
ale ja chce opowiedzieć o Mikołaju... jako mała dziewczynka Mikołaja(Mikuláše)bardzo przeżywałam a chyba bardziej tego Diabła(Čerta)z łańcuchami i widłami,oj bałam się.Sytuacje łagodził śliczny Anioł(Anděl)....
trzeba było opowiedzieć wierszyk ,lub zaśpiewać piosenkę :)
Kiedy miał tego Mikołaj na głowie zbyt dużo,i groziło że może nie zdążyć,mama kazała powiesić na okno rajstopy,które rano,co za magia,były pełne słodyczy i innych dobroci ;)...(zawsze się starałam znaleźć w szafie jak największe :))
Po dzień dzisiejszy kiedy przychodzi noc z 5 na 6 grudnia po ulicach chodzi ta trójca i odwiedza dzieci,grzecznym słodycz,niegrzecznym węgiel....taki jest Mikołaj w Czechach
ilustracja J.Lada



6. prosince svatý Mikuláš
Mikuláš byl biskup, který po tři noci obdarovával lidi, aby jim pomohl z chudoby a k lepšímu a šťastnějšímu životu. Odtud je tedy tradice obdarovávání. Později začal Mikuláš, čert a anděl obcházet příbytky a obdarovávat hodné děti pamlsky a ovocem a zlobivé uhlím a brambory. Mikuláš symbolizuje úctu, anděl klid a čert má za úkol nahánět strach nezbedníkům. Mikuláš se nejprve optal rodičů, jestli bylo dítě hodné. Pokud ano, nadělil mu anděl ovoce a sladkosti a jestliže zlobilo dostalo od čerta bramboru nebo uhlí.
Někde chodil Mikuláš osobně, jinde dávaly děti před spaním punčochu za okno a ráno v ní nacházely zaslouženou odměnu.

6-ty grudnia Mikołaja
Mikołaj był biskupem, który przez trzy noce obdarowywał ludzi, aby pomóc im wyjść z biedy i mieć lepsze i szczęśliwsze życie. Stąd jest tradycja dawania. Później Mikołaja, diabeł i anioł do zaczęli odwiedzać dzieci razem. Dobrym dzieciom słodycze i owoce i niegrzecznym węgiel i ziemniaki.
Mikuláš symbolizuje szacunek, anioł spokój i diabeł ma za zadanie zastraszenia niegrzecznych.Mikuláš pierwszy zapytał rodziców, czy dziecko było dobre. Jeśli tak, dał im anioł i słodkie owoce, a jeśli było dziecko niegrzeczne diabeł dał ziemniaka lub węgla.Gdzieś Mikuláš przychodził osobiście, gdzie indziej dzieci przed snem dawali na okno pończochę w której rano  znaleźli zasłużoną nagrodę.

poniedziałek




Dzisiaj zaliczyłam spacer z Agatą,póżniej z kubkiem herbaty się wzięłam za malowanie. Mój czas teraz wypełniają ilustracje do podręcznika i ćwiczeń dla wydawnictwa edukacyjnego z którym mam przyjemność współpracować już jakiś czas.Nie mogę na razie pokazać te nowe ,ale tutaj jest kilka z tych już wydanych.

poniedziałek, 29 listopada 2010

śnieg

Śnieg przykrył białą kołdrą cały świat...srebrne gwiazdki sypią się z nieba,wokół cisza...
moja zima...
Nie mogłam wczoraj zasnąć,tyle myśli goniło w mojej głowie...co trzeba zrobić,jak dalej,mnóstwo obrazów mieniących się jak w kalejdoskopie.Postanowiłam zostawić przy łóżku notes,ołówek i zapisywać tę wieczorne myśli.Niektóre z nich może nie znikną w otchłani dni  tylko wprowadzę ich w życie...

sobota, 27 listopada 2010

biżuteria i karpatka

Dzisiaj kończyłam prace nad biżuterią,taka mała seria moich pomysłów.koraliki,skórki,farbki,żywica,druciki, lubię to.
Mój mąż dzisiaj upiekł karpatkę...jaka przyjemność w ciepełku z kubkiem kawy wcinać ciasto,kiedy za oknem śnieg i mróz. Aga ze mnie oka nie spuszcza,łakomczuch...

piątek

Wczoraj zaniosłam kilka świeczników do kamiennego sklepiku w mieście,jest tam mnóstwo pięknych rzeczy,może i moje kogoś ucieszą :)

Później wzięłam Agę na pierwszy śnieżny spacer.Psina szalała,długimi uszami zamiatała śnieg,naturalnie,że musiała spróbować czy śnieg smakuje tak samo jak w zeszłym roku.

czwartek, 25 listopada 2010

świeczniki

...zbliżają się Święta,więc jak co roku przygotowuję parę nowych dekoracji.
Tym razem się wzięłam za malowanie świeczników,są z dębowego drzewa,
malowane według własnych pomysłów ;)


myszka


Wczoraj Hrabia przyniósł sobie do domu zabawkę...malutką myszkę,
goniła po klatce a on się świetnie bawił,taka jest kocia natura.
A moja natura ...ratuj wszystko żywe.Złapałam myszkę,oczka jak dwa koraliki,
serduszko jej mocno biło... wypuściłam do ogrodu.
Nie jestem pewna czy zdążyła znaleźć bezpieczny schowek,
chwilę później z nieba spadł pierwszy śnieg...

poniedziałek, 22 listopada 2010

niedzielny spacer


Kilka zdjęć
z niedzielnego spaceru,
przepiękna paleta kolorów
w popołudniowym słońcu.
Zastał nas zachód słońca
i miło było 
wrócić do domu.
 Wymęczona psina
się jak zwykle
wkopała w ulubione
(bo zabronione)miejsce...

piątek, 19 listopada 2010

to jest pierwszy...


Tak więc skusiłam się na bloga...dzisiaj 19 listopada nadeszła ta wiekopomna
(dla mnie )chwila i zaczynam dokumentacje skrawków tego co we mnie i na zewnątrz ;)
Będąc szczera,na zewnątrz nie jest ostatnio zbyt przyjaźnie,powoli zaczynam odczuwać powszechny,,kryzys,,czyli brak zleceń.
No,ale nie będę marudzić,w życiu jak na huśtawce...
Mieszkam na wsi,lubię to.Wiele lat mieszkałam w Opavě(w Czechach)w mieście,pięknym zadbanym i przeze mnie kochanym,kto nie lubi miejsca gdzie się dorastało.
Tam się urodziłam,tutaj mieszkam już wiele lat i w moim sercu jest miejsce dla obu krajów.Zdarzają mi się różne gafy ortograficzne,gdyż czasami moja głowa dyktuje na czeskich regułach,tak więc przepraszam ;)
a skoro mamy jesień ,to Pani Jesień ...