poniedziałek, 29 listopada 2010

śnieg

Śnieg przykrył białą kołdrą cały świat...srebrne gwiazdki sypią się z nieba,wokół cisza...
moja zima...
Nie mogłam wczoraj zasnąć,tyle myśli goniło w mojej głowie...co trzeba zrobić,jak dalej,mnóstwo obrazów mieniących się jak w kalejdoskopie.Postanowiłam zostawić przy łóżku notes,ołówek i zapisywać tę wieczorne myśli.Niektóre z nich może nie znikną w otchłani dni  tylko wprowadzę ich w życie...

sobota, 27 listopada 2010

biżuteria i karpatka

Dzisiaj kończyłam prace nad biżuterią,taka mała seria moich pomysłów.koraliki,skórki,farbki,żywica,druciki, lubię to.
Mój mąż dzisiaj upiekł karpatkę...jaka przyjemność w ciepełku z kubkiem kawy wcinać ciasto,kiedy za oknem śnieg i mróz. Aga ze mnie oka nie spuszcza,łakomczuch...

piątek

Wczoraj zaniosłam kilka świeczników do kamiennego sklepiku w mieście,jest tam mnóstwo pięknych rzeczy,może i moje kogoś ucieszą :)

Później wzięłam Agę na pierwszy śnieżny spacer.Psina szalała,długimi uszami zamiatała śnieg,naturalnie,że musiała spróbować czy śnieg smakuje tak samo jak w zeszłym roku.

czwartek, 25 listopada 2010

świeczniki

...zbliżają się Święta,więc jak co roku przygotowuję parę nowych dekoracji.
Tym razem się wzięłam za malowanie świeczników,są z dębowego drzewa,
malowane według własnych pomysłów ;)


myszka


Wczoraj Hrabia przyniósł sobie do domu zabawkę...malutką myszkę,
goniła po klatce a on się świetnie bawił,taka jest kocia natura.
A moja natura ...ratuj wszystko żywe.Złapałam myszkę,oczka jak dwa koraliki,
serduszko jej mocno biło... wypuściłam do ogrodu.
Nie jestem pewna czy zdążyła znaleźć bezpieczny schowek,
chwilę później z nieba spadł pierwszy śnieg...

poniedziałek, 22 listopada 2010

niedzielny spacer


Kilka zdjęć
z niedzielnego spaceru,
przepiękna paleta kolorów
w popołudniowym słońcu.
Zastał nas zachód słońca
i miło było 
wrócić do domu.
 Wymęczona psina
się jak zwykle
wkopała w ulubione
(bo zabronione)miejsce...

piątek, 19 listopada 2010

to jest pierwszy...


Tak więc skusiłam się na bloga...dzisiaj 19 listopada nadeszła ta wiekopomna
(dla mnie )chwila i zaczynam dokumentacje skrawków tego co we mnie i na zewnątrz ;)
Będąc szczera,na zewnątrz nie jest ostatnio zbyt przyjaźnie,powoli zaczynam odczuwać powszechny,,kryzys,,czyli brak zleceń.
No,ale nie będę marudzić,w życiu jak na huśtawce...
Mieszkam na wsi,lubię to.Wiele lat mieszkałam w Opavě(w Czechach)w mieście,pięknym zadbanym i przeze mnie kochanym,kto nie lubi miejsca gdzie się dorastało.
Tam się urodziłam,tutaj mieszkam już wiele lat i w moim sercu jest miejsce dla obu krajów.Zdarzają mi się różne gafy ortograficzne,gdyż czasami moja głowa dyktuje na czeskich regułach,tak więc przepraszam ;)
a skoro mamy jesień ,to Pani Jesień ...