piątek, 17 kwietnia 2015

Poduszkowo...

Dzisiaj jest jeden z tych deszczowych dni, kiedy najlepiej zostać w domu i mieć koło siebie miło i przytulnie. Taki klimat nam niezawodnie stworzą kolorowe tkaniny a zwłaszcza poduszki.
Jestem wielbicielką poduszek, gdyż to właśnie poprzez nie mogę oddać nastrój, który mi  w duszy gra. Więc bywa to klimat morski, wiejski, skandynawski, romantyczny, energetyczne połączenie kolorów tęczy, wyciszone beże i szarości kiedy nadchodzi melancholia...i tak w nieskończoność. 
Do takich zabaw trzeba się wyposażyć w różnorodną kolekcje poszewek. Czasami okazyjnie zdarza mi się kupić poszewkę w Ikei, jednak najczęściej kiedy mam pomysł i chcę już widzieć wyniki,  siadam do maszyny i raz, dwa ...mamy gotowe i to tak jak chcę ;)
W tej chwili jestem na fali turkusu w moim mniemaniu skojarzenia z morzem, jednak  tym razem nie błękitów i granatów ale nasyconych i delikatnych pastelowych odmian. Uzupełniam żółtym jako akcent słońca i odrobiną czarno-białej klasyki przejętej ze skandynawskich wystrojów wnętrz. 
A propos czarno-białej poduszki w trójkąty... czasami trudno znaleźć wymarzony wzór i trzeba sobie jakoś poradzić, ja skorzystałam ze starego obrusu z grubego płótna i czarnego pisaka do materiałów.Samo szycie to krótka chwila, ostatnio zapinanie poszewek załatwiam w szybki i praktyczny sposób - na rzepy. Tutaj akurat są wszystkie podusie na zdjęciach szyte przeze mnie.




Na deser dorzucam kilka zdjęć z Agatą, największą fanką moich poduszek ;)
















do następnego Kochani ;)